W Polsce obecnie zamontowanych jest ok. 870 stałych urządzeń rejestrujących. Od kilku lat ich obsługą zajmuje się Inspekcja Transportu Drogowego. W celu ujednolicenia obsługi tych urządzeń wprowadzono system CANARD (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym), którego budowa została dofinansowana ze środków Unii Europejskiej. Materiał zarejestrowany przez urządzenia przesyłają drogą elektroniczną do centrali systemu, gdzie przeprowadzane jest postępowanie mandatowe. Następnie mandat kierowany jest pocztą do właściciela zarejestrowanego na nagraniu pojazdu. Właściciel może w takim przypadku:

1. Przyjąć mandat, potwierdzając tożsamość kierowcy (zwykle właściciel) i zapłacić wskazaną kwotę.

2. Przyjąć mandat, stwierdzając jednocześnie, iż nie możemy stwierdzić kto prowadził pojazd w momencie popełnienia wykroczenia – w takim przypadku właściciel musi zapłacić większą kwotę niż w punkcie 1.

3. Nie przyjąć mandatu, przez co sprawa kierowana jest do sądu.

Niestety, dopiero nie przyjmując mandatu, właściciel ma prawo wglądu do zdjęcia wykonanego przez fotoradar (jest on dowodem w sprawie przed sądem). Często okazuje się, iż fotografia jest źle wykonana (np. obejmuje w kadrze inny samochód, system odczytał błędnie nr rejestracyjny pojazdu) lub fotoradar nie powinien być dopuszczony do pracy (korzystanie z urządzeń pośredniczących, które nie powinny być używane).

Co więcej, zgodnie z opinią Rzecznika Praw Obywatelskich, ITD nie ma uprawnień do ścigania wykroczenia polegającego na niewskazaniu przez właściciela pojazdu osoby kierującej samochodem. W takiej sytuacji ITD karze właściciela pojazdu dodatkową grzywną. Oburzeni właściciele odwoływali się w tej sprawie do Sądu, które wydawały różne wyroki – od zasądzenia grzywny po umorzenie postępowania. Sprawa została skierowana do Trybunału Konstytucyjnego na wniosek Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta, który ma w tym roku rozstrzygnąć tą kwestię.

Poza fotoradarami obsługiwanymi przez ITD istnieją również fotoradary, z których korzystają lokalne Straże Gminne i Miejskie. W 2011 powstał raport Najwyższej Izby Kontroli, który zbadał pracę tych jednostek pod kątem korzystania przez nie z fotoradarów. W swoim raporcie NIK wskazała na następujące nieprawidłowości:

– Straż Miejska w wielu gminach zajmuje się niemal wyłącznie wykroczeniami drogowymi (w niektórych gminach 99% działań strażników miejskich to mandaty za wykroczenia drogowe)

– mandaty z fotoradarów i działalności Straży Miejskiej stanowi często dużą część budżetu danej gminy (czasem nawet 20 – 25 %)

– Straż Miejska ma miesiąc na ustalenie, kto popełnił dane wykroczenie drogowe. Po tym czasie ma przekazać sprawę Policji, która po ustaleniu sprawcy (lub danych pojazdu) skieruje sprawę do właściwego sądu. Nałożona wtedy przez sąd kara (mandat/grzywna) trafia nie do budżetu gminy, lecz do Skarbu Państwa. Straż Miejska często przekracza miesięczny termin i nakłada mandat na daną osobę, jak również nie przekazuje spraw do dalszej weryfikacji – jest to niezgodne z prawem. Dzięki temu więcej pieniędzy trafia do budżetów gmin, a nie do Skarbu Państwa. NIK podaje, iż straż miejska przez taką działalność zostawiła w sumie ok. 300 mln złotych  w budżetach gmin.

Dochód z mandatów, grzywien i innych kar administracyjnych do budżetu Miasta Krakowa w 2012 roku wyniósł 7 596 864 zł . Zgodnie z raportem Straży Miejskiej za rok 2012 suma przyznanych mandatów wynosiła 7 010 635 zł . Stanowiło to 92% dochodu budżetu miasta z tego typu kar i 0,2% całości dochodu Miasta Krakowa w 2012 roku (3 445 907 817 zł). Ponadto Straż Miejska w poprzednim roku ujawniła 105 994 wykroczeń, z czego 83 204 z nich były wykroczeniami przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji (78% wszystkich ujawnionych przez Straż Miejską wykroczeń). Informacje te jasno wskazują, iż głównym obszarem działalności Straży Miejskiej w Krakowie jest dbanie o bezpieczeństwo komunikacyjne w mieście.