Fundacja Stańczyka dołączyła do apelu i krytyki aktualnego projektu ustawy „antyterrorystycznej”

Niedookreślone precyzyjnie granice ingerencji w prawo prywatności, zgromadzeń, rozpowszechniania i poszukiwania informacji oraz niejasny i dziwny tryb przygotowywania projektu, włączając „ukrywanie” go długo przed opinią publiczną – wylicza Przemysław Żak, Szef Programu Prawnego Fundacji Stańczyka.

Czemu poparliśmy?

Niedookreślone precyzyjnie granice ingerencji w prawo prywatności, zgromadzeń, rozpowszechniania i poszukiwania informacji oraz niejasny i dziwny tryb przygotowywania projektu, włączając „ukrywanie” go długo przed opinią publiczną – wylicza Przemysław Żak, Szef Programu Prawnego Fundacji Stańczyka. To alarmujące powody podjęcia przez nas decyzji o poparciu apelu Fundacji Panoptykon o zmiany w projekcie ustawy „antyterrorystycznej”.

Warto też dodać, że wprowadzana teraz ustawa nie zdąży być w pełni wprowadzona w życie i zabezpieczyć nas w trakcie ŚDM ani podczas szczytu NATO.

Czy to oznacza, że Stańczyk jest całkiem przeciwny regulacjom ułatwiającym służbom działanie?

Nie – mówi Żak – ale kompetencje ingerujące w sferę wolności i praw człowieka przez organy państwowe powinny być regulowane bardzo precyzyjnie a ich zakres ściśle związany z wyjaśnianym w uzasadnieniu projektu celem interwencji ustawodawcy. Innymi słowy – nie można zostawiać w takich regulacjach pojęć nieostrych, furtek, niedomówień, „back doorów” dla późniejszego wykorzystania regulacji w de facto innych celach niż realnej walki z terroryzmem.

Za przykład niedawny może służyć zaostrzenie regulacji we Francji, po którym wykorzystano je do… zablokowania protestu ekologów w czasie szczytu klimatycznego – dodaje Małgorzata Podstawa (więcej – zob. tu i tu).

Tendencja do ograniczenia roli sądów.

Warto wskazać próby rezygnacji z nadzoru sądów (zob. apel i projekt). Paradoksalnie tematyka walki z terroryzmem nie powinna być powodem odchodzenia od nadzoru sądu, lecz wręcz odwrotnie potraktowana jako wspaniały pretekst i wyzwanie do zmian w funkcjonowaniu polskich sądów, do usprawnienia ich działania i szybkości procedowania spraw.

Nadzór niezależnej władzy sądowniczej nad administracją – w jej funkcji „policyjnej” – jest podstawą dorobku cywilizacyjnego demokratycznych państw europejskich jeszcze z XIX wieku – podkreśla Przemysła Żak – Zasadność takiego postulatu potwierdziła jedynie historia wieku XX.

Naprawdę zmiany i ułatwienia dla służb są potrzebne – ale nie wg wektora z aktualnego projektu. Nie utożsamiajmy ułatwień i usprawnień z pójściem na łatwiznę, bo to nas oddala od idei demokratycznego państwa prawa.

Refleksja o masowej inwigilacji jako promowanym remedium na terroryzm.

– Z doniesień prasowych o planach polityków, o postulatach zwiększania kompetencji do nie nadzorowanej szczegółowo – masowej inwigilacji obywateli (a więc przez automatyczne zbieranie danych poddawanych głównie filtrowaniu przez specjalne programy służb) – wyłania się wątpliwość – mówi Przemysław Żak. Wątpliwość – dlaczego działalność operacyjna agentów służb, „manualne” rozpracowywanie – nie jest na sztandarach? Czy masowa, zautomatyzowana inwigilacja zwiększyła prewencję? Czy też jest tematem zastępczym i prowadzi wręcz do osłabiania skali i jakości pracy operacyjnej służb? (polecamy rozwinięcie tematu w wywiadzie Ewy Siedleckiej i Katarzyny Szymielewicz z Williamem Binney)

Jak pokazują doświadczenia USA i zamachów w Bostonie, oraz Francji mającej podobne regulacje do proponowanych w rządowej ustawie, powszechna inwigilacja, wydaje się, że nie jest szczególnie skutecznym narzędziem walki z terroryzmem. – dodaje Jan Niedośpiał z Zarządu Fundacji Stańczyka. – W ogromnych zbiorach danych trudniej szuka się osoby, która zamierza coś zrobić. Za to dużo łatwiej znaleźć, co zamierza i robi konkretna osoba (por. tu).

Trzeba mieć podejrzanego. Takie informacje – zwłaszcza bez odpowiedniej kontroli sądowej – można łatwo wykorzystać do walki z przeciwnikami politycznymi, osobami niewygodnymi, użyć do znajdowania „haków” lub – z czasów słusznie przeszłych – tzw. “kompromatów”.

Masowa inwigilacja a aspekt blokowania społeczeństwa.

Najgorsze jest to – wskazuje Niedośpiał – że, jak pokazują wyniki badań Jona Penny’ego z Uniwersytetu w Oxfordzie, powszechna inwigilacja, możliwość bycia „obserwowanym” w dowolnym momencie, prowadzi do powszechnej autocenzury z obawy przed działaniami władz, a więc zmienia w sposób drastyczny nasze zachowania. Czyni z nas społeczeństwo bardziej zalęknione i potulne.

 

Linki:

  1. https://panoptykon.org/petycja-uat
  2. http://www.ibtimes.co.uk/cop21-france-uses-paris-attacks-state-emergency-detain-environmental-protesters-1530939
  3. http://www.theguardian.com/environment/video/2015/nov/29/paris-climate-protesters-banned-but-10000-shoes-remain-video
  4. https://bip.mswia.gov.pl/bip/projekty-aktow-prawnyc/2016/24018,Projekt-ustawy-o-dzialaniach-antyterrorystycznych.html
  5. http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=2769645
  6. http://wyborcza.pl/magazyn/1,145245,17924695,Podsluch_rzadzi_strachem.html?disableRedirects=true
  7. http://www.zdnet.com/article/nsa-whistleblower-overwhelmed-with-data-ineffective/
  8. https://theintercept.com/2016/04/28/new-study-shows-mass-surveillance-breeds-meekness-fear-and-self-censorship/