Nasze wrażenia z projektu ustawy o jawności z 13.11.2017 r.

Przedstawiliśmy swoje drugie stanowisko do projektu 23.11.2018 [TUTAJ]. Podsumujmy jednak przystępnie nasze wrażenia i uwagi. Nie każdy w końcu ma ochotę czytać prawnicze wywody 🙂

Jest trochę zmian.

W stanowisku z 23.11 podtrzymaliśmy większość uwag z pierwszego stanowiska [TUTAJ]. Odnotowaliśmy jednak zmiany w niektórych przepisach do których składaliśmy uwagi. I cóż? Cieszymy się z tego. Dla przykładu doprecyzowano projektowany art. 128 (teraz 131 ), co powinno ochronić aktualne, dobre praktyki w rejestrach umów, nie dając pretekstu do ich przekreślenia. Podtrzymano (na szczęście) rezygnację z tzw. uporczywości wniosków oraz uzależnienia od opłat.

Niestety wciąż wielu pożądanych zmian w projekcie nie ma. Dla przykładu w art. 27 nie ma obowiązku uzasadniania braku podjęcia konsultacji projektów aktów prawnych. Choć wprowadzono, na nasz wniosek przedstawiony przeze mnie na spotkaniu w KPRM [zob. TUTAJ], do konsultacji projekty strategii rządowych, choć już nie programów rządowych, co jest niezbyt zrozumiałe. Chyba, że chodziło o kwalifikację programów rządowych jako programów rozwoju, które na gruncie swojej regulacji ustawowej, mają dedykowaną ścieżkę konsultacyjną.

Rozczarowanie i niepokój.

Zmiany w art. 8 projektu dotyczącym wyjątków od ograniczeń w dostępie do informacji ze względu na prywatność lub tajemnicę przedsiębiorstwa – mogą mieć katastrofalny skutek, odwrotny od planowanego, tak na gruncie prawa do prywatności jak i jawności umów i dokumentów.
Wciąż też są niezrozumiałe dla nas – sprzeczne wskazania co do minimum informacji, które organy mają mieć obowiązek publikacji (art. 7 a 11.3). Nie jest zrozumiałą niechęć do wprowadzenia centralnej bazy oświadczeń majątkowych i obowiązku składania ich w przeszukiwalnej formie elektronicznej, co dzieje się na świecie a nawet u niektórych sąsiadów i powinno znacznie ułatwić ich realną kontrolę.
W końcu ze smutkiem stwierdzamy, że poprawki nie doczekało się wiele uwag wskazujących na błędne odesłania przepisów (a więc czysto techniczne i legislacyjne uwagi).

Nowe pomysły.

Z ciekawością za to odkrywamy nowe przepisy – zobowiązujące do zamieszczania w BIP informacji udostępnionych na wniosek ale też tych, które są wywieszane czy wykładane w urzędach. To nowatorskie i na pozór dokuczliwe dla instytucji publicznych rozwiązanie może mieć bardzo dobry wpływ na skalę jawności i dostępności informacji publicznych, będących w obszarze zainteresowania obywateli (projektowany art. 16 ust. 2a i 4).

Brak projektów aktów wykonawczych.

Wciąż jednak nie ma projektów aktów wykonawczych. A trzeba podkreślić, że wg projektu z dniem 1.01.2018 uchylone zostaną wszystkie obowiązujące rozporządzenia w zakresie ustaw zmienianych projektem – w tym ustawa o dostępie do informacji publicznej. Grozi więc dalej totalny chaos.

Problem procesu konsultacyjnego.

Dużym problemem tego procesu konsultacji jest brak na dzień dzisiejszy raportu z konsultacji – to jest wykazu uwag z wskazaniem czy uwzględniono je, czy nie i dlaczego. Przypomnijmy, że standard ten ma swoje oparcie w Regulaminie Pracy Rady Ministrów. Utrudnia to współpracę z projektodawcą stronie społecznej, uczestniczącej w procesie. Nie sprzyja jakości tego procesu, który powinien być maksymalnie rzetelny i racjonalny. Nie jest to jednak niestety proces, który pod tym względem odróżniałby się od tła praktyk legislacyjnych serwowanych nam przez wszystkie opcje rządzące. Co nie jest też pocieszeniem ani żadnym usprawiedliwieniem tylko diagnozą smutnego stanu.

Przemysław Żak