Przemysław Żak: I po OFIPie…

Będzie osobiście, wybiórczo i niekompleksowo, czyli bardzo indywidualna i osobista refleksja po VIII OFIPie Przemka (jego drugim).

I po OFIPie…

Jest już po. 2 dni dyskusji i spotkań [zob. PROGRAM], podobno prawie 800 osób. Mnóstwo chwil równie wzruszających, irytujących, jak i intelektualnie pobudzających. Było o wartościach, relacjach, zaufaniu, dialogu, kulturze dyskusji jak i pragmatyce, zachowawczości, strachu, prawie i ustawach …

Było prawie o wszystkim … To zaś rodzi od razu złośliwą myśl, kończącą zdanie – o wszystkim, czyli o niczym.

Było o niczym?

To złośliwe skojarzenie, jak złośliwy skrzat może zwieść na manowce. Ślepą uliczkę znanych schematów krytyki. Nagadali się. Pogadali. I nic z tego nie wynika. Takie debatowanie bez celu.

Z drugiej strony już może powstawać fala obrony. Przecież tyle było wydarzeń, tyle różnych ludzi, tyle wniosków, iskier … I ta poruszająca deklaracja na koniec [zob. deklarację]! Tak – odczytana przy marnej frekwencji na mniejszej auli niż zaczynaliśmy – dopowiada z powrotem złośliwy głos.

Wyzwanie ślepej uliczki.

Prawdą jest co podpowiada linia obrony. Jednak złośliwy skrzat w myślach też sygnalizuje pewną prawdę. Prawdę o pułapce szklanego sufitu dla myśli, pułapce która jest największym zagrożeniem takich spotkań i dyskusji w naszych organizacjach. Ślepej uliczce wielkiej dyskusji. Debatowania. Poklepywania się po ramieniu wspólnych przekonań i właśnie uwspólnionych wartości. Poklepywania się i głaskania się po wspólnych spotkaniach, wzruszających chwilach, przeciekawych dyskusjach, wspólnych doświadczeniach, wspólnym „byciu”.

Ślepa uliczka jest tu moim zdaniem brakiem konkretyzacji. Konkretyzacji zakładającej indywidualną oraz organizacyjną uczciwą konfrontację codziennej rzeczywistości z tymi wszystkimi „parametrami” już przecież historycznego wydarzenia, w którym braliśmy udział.

Odpowiedzialność – indywidualna konkretyzacja.

Nie jest tak bowiem, że skoro na OFIP było o wszystkim, to było o niczym. Każdy miał swoją indywidualną ścieżkę udziału. Od struktury formalnej (wybranych sesji) po tą nieformalną – ścieżkę spotkań, tego co usłyszał – jeśli słuchał, tego co powiedział – jeśli mówił. Wyzwanie konkretyzacji zaczyna się już w tym momencie, gdy złośliwy skrzat szepce nam do ucha „… było o wszystkim czyli o niczym” ale również wtedy, gdy pozostajemy jedynie we wzruszeniu spotkania, odczytanej deklaracji, czy zadowoleniu zadbanych relacji towarzysko-służbowych.

Odpowiedzialność w tym przypadku to wewnętrzne poczucie zobowiązania do odpowiedzi na pytanie – co konkretnie dała mi moja ścieżka na OFIP? Jeśli rozczarowania to konkretnie dlaczego? Jeśli nową wiedzę czy doświadczenia – to jakie, i jakie mają znaczenie dla mnie? Co i dlaczego wzbudziło mój dyskomfort, a co zainspirowało? Czy mogę coś z tym realnie zrobić? Czy robię? To bardzo indywidualne. Zachęcam do tego, by samemu sobie odpowiedzieć na te i może inne pytania dotyczące OFIPu. Uczciwie 😉

Uczciwość jako wartość OFIPu?

Jedną z najsilniej rezonujących we mnie wypowiedzi po I dniu OFIPU o wartościach była wypowiedzią nieznanej mi wolontariuszki. Jednej z przedstawicielek “młodego pokolenia”, które na samym początku przemówiło do nas “rzucone” na ekran z projektorów i wcześniej przygotowanej składanki wypowiedzi o wartościach sektora i działalności społecznej. Uczciwość.

Późniejsze wystąpienia, w tym wypowiedzi z publiki, zarówno na sesjach plenarnych jak i tych do wyboru dla uczestników – miałem wrażenie, że wszystkie są dotknięte tematem uczciwości. Uczciwości w powiedzeniu sobie trudnych prawd, ale i swoich własnych uczuć. Tego jak odbieramy rzeczywistość. Uczciwości w odpowiedzi. Adekwatności argumentów tych intelektualnych ale i doboru reakcji własnej. Uczciwości stawiania spraw i problemów ale i uczciwości w odnajdywaniu siebie w tym. Uczciwość w skonfrontowaniu się z rzeczywistością – swoją i innych ludzi.

Uczciwość jest więc wartością, z którą na pewno wracam z OFIPu do dyskusji wewnątrz organizacji.

Miłość bliźniego wartością z OFIPu?

Jeśli myślę o konfrontowaniu siebie i innych ludzi z rzeczywistością, pierwsze skojarzenie mam ze ścianą [niezbyt odkrywczo przyp.red.]. W trakcie OFIPu z resztą było sporo wystąpień twardych, stanowczych, które mogłyby być podstawą tego skojarzenia [w szczególności w trakcie panelu z udziałem premiera Glińskiego wokół tematu NCRSO]. Jednak nie zarejestrowałem [raczej] wystąpień, przekraczających wprost granicę, za którą jest już wyłącznie destruktywna potrzeba nadawcy wyładowania własnej frustracji lub ataku na adresata. Nawet w tych bardziej zjadliwych wypowiedziach odnajdywałem apel. Apel o dialog, o uczciwe odniesienie się do argumentów lub głęboką za takimi tęsknotę.

Na myśl o przykładzie wzorcowym konfrontowania mam jednak przed oczami głównie wystąpienie Ignacego Dudkiewicza z Wspólnoty Sant’Egidio o tytule “Codzienna solidarność”. Pełne szczerości, uczciwości, konfrontujące bardzo indywidualnie i osobiście ale jednak w pełny miłości sposób, odwołujący się do sumień i człowieczeństwa słuchaczy, do wspólnych wydawałoby się wartości naszej kultury – solidarności i miłości bliźniego.

To łatwo nasuwa mi skojarzenie niedzielne. W liście do Rzymian św. Paweł napisał: Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje drugiego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: «Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj» i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: «Miłuj bliźniego swego jak siebie samego!» Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa [Rz 13, 8-10]

Zderzenie wrażeń z OFIPu, w tym wielu rozmów o prawie [w końcu o czym prawnik miałby rozmawiać na forum ngo? ;)], wystąpień w tym ww. Ignacego Dudkiewicza i przywołanego fragmentu listu do Rzymian, pozostawia we mnie głęboką potrzebę ponownego przemyślenia znanych tematów. Jeśli spodziewasz się w tym miejscu puenty i wniosku, nie dostaniesz go. Pozostawię to dla siebie i dla Ciebie na refleksję bardzo osobistą, własną.

Komunikacja w konfrontacji.

Było jednak o konfrontacji. Specjalnie dla podkreślenia pewnego aspektu komunikacji użyłem tego słowa. Można bowiem komunikować się uczciwie o trudnych sprawach, konfrontując siebie i innych i nie raniąc ich przy okazji. Stąd druga refleksja po uczciwości. Jeśli hasło miłości bliźniego to za dużo, to mogę w tym kontekście skorzystać z zdania Brunno Ferrero i zredukować to chociaż do wartości grzeczności.

Grzeczność to inteligencja serca.

Miłość bliźniego i/lub grzeczność, to druga wartość z którą „rozdziubaną” w kontekście działalności społecznej i obywatelskiej – wracam do swojej organizacji.