Spotkanie u RPO ws. relacji rząd – III sektor

Seminarium o relacji

2 marca 2017 r. w ramach działań na rzecz dobrego prawa dla ngo w Partnerstwie 28 brałem udział z naszego ramienia w spotkaniu u Rzecznika Praw Obywatelskich. Spotkanie w formule seminarium dyskusyjnego zebrało przedstawicieli organizacji z szerokiego spektrum działań. Były i organizacje strażnicze, parasolowe, think tanki, czy seniorskie. Łącznie ok 30-40 osób przez 2 godziny dyskutowało temat dialogu organizacji społecznych lub szerzej obywatelskiego na poziomie centralnym z przedstawicielami rządu. Szeroko. Jednak w praktyce większość wypowiedzi skupiła się na temacie niedawno przedstawionego projektu Narodowego Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego [tutaj więcej].

Refleksje

Ze spotkania mam kilka refleksji. W skrócie. Z pewnością szereg zarzutów dotyczących jakości projektu jest zasadnych. Sposób pracy nad nim, turbulencje po drodze, które poddają w wątpliwość wolę i zamiar strony rządowej. Przypomnijmy jeszcze rok temu z deklaracji wynikało, że nie rozmawiamy o tym czy w ogóle tylko w jakim kształcie będzie centrum. Wydawało się, że najpierw będzie jednak program rozwoju, ale wciąż go nie ma a mamy już projekt ustawy o instytucji programu ten mającej wdrażać. Również przebieg konsultacji a w zasadzie niejasny status spotkań wojewódzkich na tle planowanych terminów procesu legislacyjnego budził wątpliwości [o tym pisaliśmy TU i naprawdę sporo TU]. Jak i sytuacje na marginesie – jak potraktowanie przez stronę rządową wystąpienia kilkunastu ekspertów strony pozarządowej z prac w zespołach eksperckich na jesieni 2016 [zob. TU].

Są też zasadne zarzuty do użytych konstrukcji normatywnych w projekcie ustawy o ncrso (np. brak jasnego określenia kompetencji władczych, przenoszenie materii regulacji działania centrum do jego statutu, które powinny pozostać w randze regulacji ustawowej, niezależnie od czego projekt statutu powinien być i tak elementem projektu całej regulacji etc.).  

Clou, czyli od której strony?

Jednak to z czym na pewno się trzeba zgodzić, to wskazanie, że przede wszystkim potrzebujemy wypracowania wspólnego programu współpracy władz z organizacjami. Wspólnej agendy. Stąd pewnie intuicyjnie dużo osób wiązało nadzieje z początkowymi działaniami Pełnomocnika Rządu ds. Społeczeństwa Obywatelskiego. Jednak wszystko ostatecznie nam przesłoniła instytucja centralna. Pytanie czy odsłoniła intencje [por. relacja ngo.pl].

Instytucja (agencja wykonawcza) powinna być pochodną stwierdzonej podczas realizacji celów wspólnej agendy – potrzeby. I chyba bardziej o funkcji koordynacyjnej i tworzącej platformę dialogu, a nie jak w projekcie nadzorczo-decyzyjnej. Można powiedzieć potocznie, że ma się wrażenie, że zabieramy się tu od … drugiej strony. Niekoniecznie właściwej, jeśli wierzyć zapewnieniom, że celem jest wzmocnienie i wsparcie dla społeczeństwa obywatelskiego.

A propo społeczeństwa obywatelskiego. Tu też nieśmiało były podniesione głosy dotyczące tego, czym w zasadzie ono jest. Czym dla nas jest? To dość kluczowe pytanie, gdy chcemy je rozwijać (por. też tekst asocjacje).

Nadzieja?

Pozostaję z nadzieją, że to nie ostatnie takie seminarium. Być może platforma dyskusji ważnych. Platforma dialogu obywatelskiego znajdzie swoje miejsce właśnie u Rzecznika Praw Obywatelskich? W sumie miejsce wyglądało mi bardziej przyjaźnie niż dudniące echem egzekutywy przestrzenie Kancelarii Prezes Rady Ministrów.

Last but not least – o nadzorze starostów

Z zaniepokojeniem przyjęliśmy deklarację Rzecznika dot. rozpatrzenia sygnałów, które dostaje o tym jakoby starostowie ingerowali w statuty zatwierdzone przez sądy rejestrowe i podważali je przed nimi w trybie nadzoru. Zaniepokojenie wynika z obawy przed ewentualną próbą przywrócenia częściowego nadzoru podczas rejestracji stowarzyszeń, czego podstaw w ochronie wartości ważnych w demokratycznym państwie prawa – trudno nam odnaleźć.


Będziemy informować o dalszym ciągu obu wątków.

Opracował Przemysław Żak