Złożyliśmy skargę na Radę Miasta Krakowa do Wojewody Małopolskiego na wyłączanie jawności posiedzeń komisji Rady

Fundacja Stańczyka złożyła skargę na Radę Miasta Krakowa do Wojewody Małopolskiego na wyłączanie jawności posiedzeń komisji Rady.

Gdzie ta skarga?

Ależ oczywiście – tu jest… Znajdziecie tam pełne rozwinięcie opisu problemu, argumentów prawnych, uwag i postulatów.

Co w ogóle Stańczyk robi na komisjach?

Fundacja w 2014 roku rozpoczęła działania wobec komisji Rady Miasta Krakowa w ramach szerokich działań obserwacji gminnego procesu legislacyjnego w projekcie Krakowskie Obserwatorium Legislacyjne, finansowanego z Funduszy EOG, prowadzonego w ramach własnego Programu Przejrzysty Kraków. Działania prowadzone są przez zespół współpracowników – zawodowych jak i wolontariuszy. Nagrania z komisji jak i sesji publikujemy w internecie dla mieszkańców Krakowa na portalu www.przejrzystykrakow.pl prowadzonym w współpracy z Fundacją E-Państwo.

Dobrze. Na co się więc skarżycie?

Ano na to, że Komisje Rady Miasta Krakowa w niespójny sposób i na niejasnych podstawach prawnych wyłączają jawność swoich posiedzeń, gdy uznają, że trzeba chronić prawo do prywatności osób, których sprawy rozpatrują. Na komisjach głównie Komisji Budżetowej jesteśmy proszeni o wyłączenie kamery przy możliwości pozostania na sali. Zaś z kolei Komisja Mienia i Przedsiębiorczości RMK przoduje w promowaniu praktyki wypraszania wszystkich z sali. Przy czym nikt nie potrafi wskazać konkretnej podstawy prawnej trybu. Trudno się jej doszukać w ustawach czy nawet Statucie Krakowa (zob. więcej w skardze pkt. 3-17).

Mamy tu zderzenie praw człowieka …

… z jednej strony do informacji, a z drugiej prywatności. Jakoś trzeba to rozwiązać, jednak fundamenty demokracji wymagają by odbywało się to na konkretnej podstawie prawnej, w sposób jasny i spójny i nie godzący w istotę żadnego z tych praw.

Na co liczycie?

Mamy nadzieję, że Wojewoda z swoim zespołem nadzoru prawnego wskażą najlepsze rozwiązanie na podstawie prawa dla komisji Rady Miasta Krakowa. Takie które będzie respektowało status obu wchodzących w kolizję praw i fundamentalne zasady ograniczania ich jedynie na podstawie ustaw.

Od początku – twierdzicie, że każdy ma prawo wejść i nagrywać … ?

Prawo człowieka do informacji zostało objęte ochroną m.in. art. 61 polskiej Konstytucji. Nadzwyczaj precyzyjnie wskazano w tym przepisie (wyjątkowo jak na przepisy prawa), że prawo to obejmuje możliwość wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy, pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu. Mówiąc po prostu – bierzesz kamerę, idziesz na sesję Rady Miasta i nagrywasz!

A co z komisjami rady gminy, gdzie wszystko ma miejsce?

Ustawa o samorządzie gminnym w art. 11 b częściowo powtarza de facto intencje i zamysł z art. 61 Konstytucji i musi być zgodnie z nim wykładana. Zawiera jednak ważne rozszerzenie normy konstytucyjnej o zagwarantowanie prawa wstępu na komisje rady gminy. Na komisje rady gminy możesz więc też wziąć kamerę i nagrywać 😉

A jeśli przy takiej jawności nie ma faktycznie podstaw prawnych do wypraszania z posiedzeń?

Naszym zdaniem jest wtedy rozwiązaniem taka organizacja pracy komisji i rady gminy, by nie ograniczając prawa wstępu na posiedzenia i obserwacji pracy organów, chronić informacje publiczne objęte np. prawem do prywatności. Sprowadzając to do konkretnej sytuacji: komisja rady, mając przed sobą wydrukowane informacje (bądź dostęp do nich na komputerze), może rozmawiać, nie podając np. dokładnie adresu bądź imienia i nazwiska (jeśli jego ochrona wynika z przepisów).

No dobrze, a wypowiedzi mieszkańców na posiedzeniu?

W zakresie wypowiedzi zainteresowanych mieszkańców na sesji, to pamiętajmy, że człowiek swoim działaniem w przestrzeni publicznej sam wyznacza granice swej prywatności, rezygnując z kolejnych jej obszarów i udostępniając innym możliwość czynienia swoich dotąd prywatnych spraw przedmiotem uprawnionego (w sensie legalnego) zainteresowania innych osób. Warto więc poddać refleksji, na ile osoba wypowiadająca się na posiedzeniu w swoich sprawach powinna być świadoma samoograniczenia swojego prawa do prywatności i w jakim zakresie. Z pewnością uznanie pełnego wyłączenia prawa do prywatności byłoby równie błędne i niekonstytucyjne jak pełne wyłączanie prawa do informacji.

Dużo wątpliwości w tej sprawie, czy jest coś pewnego?

Niezależnie od zróżnicowania ocen i propozycji rozwiązań, pewne jest to, że w żadnej mierze nie można zaakceptować niekonsekwentnych, sprzecznych i niespójnych praktyk w ograniczaniu wstępu na posiedzenia całościowo lub częściowo w zakresie rejestracji dźwięku i obrazu w różnych komisjach RMK. Nie wykluczamy, że w zakresie podstaw aktywnego ograniczania prawa wstępu z możliwością rejestracji istnieją braki legislacyjne, które powinny być uzupełnione. Stoimy jednakże na stanowisku, że takie podstawy powinny być wyraźnie wskazywane, powinny spełniać przesłanki kompleksowości, jednoznaczności, proporcjonalności i przede wszystkim powinny być stosowane konsekwentnie, co oznacza również jednorodnie.

Czyli chodzi Wam…?

Chodzi nam o ochronę konstytucyjnych praw. Tak – właśnie do tego to się sprowadza. Chodzi nam o ustalenie klarownie podstawy prawnej i procedury postępowania, dającej najpełniejszą i zgodną z Konstytucją ochronę prawu do informacji tu prawu wstępu na posiedzenia z możliwością nagrywania dźwięku i obrazu oraz ochronę innym prawom i wartościom przed zbyt w nie ingerującemu ograniczeniu udostępnieniem opinii publicznej.

Na pytania odpowiedział Przemysław Żak

Zobacz również: Relacja z seminarium „Jawność a jakość procesu legislacyjnego w samorządzie gminnym”